Frank & Oil Keto Peanut Butter miękkie ciasteczko

Cześć kochani ❤️ Dzisiaj zapraszam Was na coś zupełnie innego, a mianowicie na recenzję ciasteczek, które wyczaiłam ostatnio w Lidlu. 

Frank & Oil Keto Peanut Butter miękkie ciasteczko to Keto przekąska, o niskiej zawartości cukrów, ze sporą ilością tłuszczu, którą znalazłam w dwóch wersjach smakowych. 

Frank & Oil Keto Peanut Butter miękkie ciasteczko

Frank & Oil Keto Peanut Butter miękkie ciasteczko, czyli ciastko z pastą orzechową i nasionami szałwi hiszpańskiej Chia było bardzo miękkie, rozpadało się w rękach. Smak był bardzo orzechowy i maślany, jak masło orzechowe 😁 Pyszne! Jest bardziej kaloryczne i ma więcej cukru niż wersja z kokosem, jednak w smaku jest mniej słodkie.



Frank & Oil Keto Peanut Butter miękkie ciasteczko Kokos i orzech nerkowca


Frank & Oil Keto Peanut Butter miękkie ciasteczko Kokos i orzech nerkowca było bardziej zwarte, nie rozpadało się, było miękkie, o konsystencji ciasta na kruszonkę. W smaku bardziej słodkie od Peanut Butter, wiórki kokosowe były mocno wyczuwalne, trzeba było je dobrze pogryźć. 



Moim zdaniem Peanut Butter dużo smaczniejszy.

Niestety nie zrobiłam zdjęć, jak wygląda ciasteczko po rozpakowaniu 😅

Jeśli chodzi o skład to uważam, że jest całkiem w porządku. Mamy sól, ale jedną z najzdrowszych - himalajską ❤ Emulgator lecytyny z rzepaku, jak przeczytałam, jest bezpieczny dla naszego zdrowia. Dodatkowo produkt jest bezglutenowy i ma wysoką zawartość błonnika, więc dla mnie idealo🙏

Poniżej zdjęcia z aplikacji Yazio:



Te wykrzyki mogą zniechęcać, ale jeśli ktoś nie boi się tłuszczy, a unika węglowodanów, to osobiście uważam, że te ciasteczka są fajną przekąską (od czasu do czasu). 

Znacie te ciasteczka? Macie ochotę? Serdecznie pozdrawiam ❤

Splątane Losy, seria książek Magdaleny Wala

Witajcie kochani ❤️ Zapraszam Was dzisiaj na recenzję cyklu książek, który składa się na trzy części. Od razu zdradzę, że Splątane Losy, napisane przez Magdalenę Wala, okazały się wspaniałą lekturą, poruszającą i zapadającą w pamięć. Tym bardziej cieszę się, że mogę się z Wami podzielić swoją opinią, mam nadzieję, że poczujecie się zachęceni do sięgnięcia po tę serię.

Cykl: Splątane Losy, autorstwa Magdaleny Wala 


Ogólnie o serii

Splątane Losy to trzy części wspaniałej historii, w której teraźniejszość przeplata się z przeszłością, a dokładnie z okresem II wojny światowej. Bohaterami są mieszkańcy Zaborza, a miejsce akcji osadzone jest w pensjonacie Jesionowy Zakątek oraz jego okolicach. Źródłem największej tajemnicy jest natomiast opuszczony budynek zwany przez mieszkańców Piekielnym Dworem, będący tematem tabu wśród starszych mieszkańców Zaborza. Bohaterki powieści, trzy młode kobiety, w różny sposób związane z tą okolicą, natrafiają na ślady przeszłości i szukają odpowiedzi na pytania związane z ich przodkami oraz z owianym złą sławą Dworem.

W retrospekcje do czasów okołowojennych, zabierają nas listy i opowieści, opisujące, jak wyglądało życie kobiet i dzieci w czasie II wojny światowej oraz bezpośrednio po niej. Są to historie trzech młodych dziewczyn, które, każda na swój sposób, przeżyły piekło na ziemi, nie tylko z rąk Niemców. Tak więc każda z książek to z jednej strony opowieść o współczesnej kobiecie, jej rozterkach oraz wątek miłosny, z drugiej strony historia kobiety żyjącej w latach 40 XX wieku, pełna bólu, strachu i upokorzenia. Jest to też połączenie tych dwóch czasów i szukanie między nimi związku.

Książki oczywiście można czytać oddzielnie, jednak ostatecznie każda z nich mocno jest związana z drugą. Bohaterowie się powtarzają i nie zawsze jest wyjaśnione kim są i jakie mają powiązania z historią. Trzecia część spina wszystko w całość, więc warto jednak zapoznać się z opowieścią od początku. Z resztą, każda z części jest warta przeczytania w tym samym stopniu. Wiele bym straciła, gdybym pominęła chociaż jedną z nich. 

Pierwszy tom "Zanim Wybaczę" opowiada o Karolinie, która rozpoczyna pracę w Jesionowym Zakątku, klimatycznym pensjonacie w Zaborzu. Pewnego dnia odnajduje stary pamiętnik pisany w czasie II wojny światowej przez Polkę - Ludmiłę, która została zmuszona służyć w domu SS-mana. Ludmiła zostaje wykorzystywana i obdarta z godności, jednak jest w stanie wiele poświęcić, by ratować swoją rodzinę. Karolina czytając, szuka związku między Ludmiłą a swoją brababką, a także ma nadzieję na odnalezienie być może nieznanej jej gałęzi rodziny.

W drugim tomie, pt. "Zanim zrozumiem" poznajemy Kingę, która po otrzymaniu wiadomości o tajemniczym spadku postanawia wyjechać do Zaborza. Zatrzymuje się w znanym nam już Jesionowym Zakątku, w którym poznaje młodego Niemca, który przyjechał do Zaborza rozwiazać zagadkę rodzinną i odszukać przodków. Dzięki jego opowieściom, poznajemy historię jego babci, która ukazuje nam jak rodziny niemieckie były traktowane po zakończeniu II Wojny Światowej. To bardzo ciekawe informacje, nad którymi większość z nas się zapewne nie zastanawia w kontekście krzywd wyrządzonych w tym czasie. Okazuje się jednak, że niemieckie kobiety i dzieci również przeżywały piekło, czasami w imię sprawiedliwości za to, co spotkało Polaków. 

Trzeci i ostatni tom cyklu, pt. "Zanim zapomnę" to historia Mai, którą poznaliśmy już pobieżnie w poprzednich częściach. Dziewczyna dorabia w pensjonacie Jesionowy Zakątek, a pracuje jako nauczycielka. Dzięki swojemu przyjacielowi Łukaszowi wgłębia się w rozwiązywanie zagadki Piekielnego Dworu, który wciąż pozostaje tabu dla mieszkańców Zaborza. Maja odnajduje stare listy pisane przez tajemniczą B., Polkę która trafiła do niewoli podczas II Wojny Światowej. Z listów dowiadujemy się o torturach, poniżeniu, głodzie i okrucieństwie Niemców nad Polkami. Relacje są wstrząsające, jednak z każdym kolejnym listem Maja jest coraz bliżej odkrycia tajemnicy Piekielnego Dworu. 

Trzy współczesne kobiety, trzy kobiety z czasów wojennych oraz ich historie. Wszystkie łączy Zaborze oraz Piekielny Dwór, a tajemnica zostaje odkrywana kawałek po kawałku. Myślę, że warto nie przejść obok tej serii obojętnie, szczególnie jeśli kogoś interesuje okres okołowojenny, widziany oczami tych najsłabszych, czyli kobiet i dzieci. Książki poruszają, ogrom cierpienia ludzkiego przeraża, a odwaga tych młodych kobiet szokuje ale i daje nadzieję. Osobiście bardzo polecam cykl Magdaleny Wala Splątane Losy, opowieść snuta na jej kartach zapadnie mi długo w pamięci.

Moja ocena 5/6

Dziękuję za przeczytanie mojej recenzji, będzie mi bardzo miło jeśli napiszesz co o niej sądzisz. Czy zachęciłam Cię do przeczytania? A może już znasz te książki i podzielisz się wrażeniami? Życzę przyjemnego wieczoru ❤️

Domowy fryzjer, czyli jak samemu zmieniłam fryzurę 😅

Witajcie kochani❤️ Dawno nie wrzucałam na bloga aktualizacji swoich włosów, głównie dlatego, że w mojej ocenie, nie było się czym chwalić 😅 Nie żeby moje kudełki były przykre dla oczu, ale na przestrzeni miesięcy prawie wcale się nie zmieniły, więc nie widziałam sensu w ich pokazywaniu. Przez długi czas starałam się je zapuszczać, ale efekty były marne, włosy rosły mi tak powoli, że właściwie bez efektu. Poza tym w lecie nie chciało mi się wydobywać z nich skrętu, co powodowało, że zazwyczaj miałam spuszone włosy (a wiadomo, puch to ZŁO). Przyszła jesień, a wraz z nią nowe siły na pielęgnowanie pukli. Zaczęłam na nowo traktować je jako falowano/kręcone i jeszcze wczoraj wyglądały tak:


Jak widać trochę urosły, ale jak na jakieś pół roku i tak niewiele. Nawet się nieźle falują, ale od skóry głowy widać sterczące babyhair, gdyż tam nie dochodzę nigdy z żelem i odżywką b/s, stąd też lekki puch. Generalnie nie jest źle, ale irytował mnie brak objętości i ta smętna kita na samym dole.
Postanowiłam to zmienić 💪

Po kilku godzinach studiowania filmików o tym, jak samemu obciąć włosy, zdecydowałam się na metodę pigtail. Zależało mi na tym, aby je wycieniować i nieco skrócić. Chciałam by nabrały objętości i lekkości, żeby lepiej zdefiniować skręt. 

W skrócie, technika pigtail polega na zrobieniu dwóch kucyków po bokach głowy oraz dodatkowego wydzielenia pasma grzywki (od ucha do czoła). Kucyki się rozczesuje grzebieniem do kąta prostego z głową (w bok) i ścina. Przód robi się inaczej, ale ciężko opisać, najlepiej pooglądać filmiki😊


Włosy najpierw umyłam delikatnym szamponem i nałożyłam na nie sporo odżywki, by były bardziej śliskie. 
Na ostatnim zdjęciu widać ile ścięłam, jakiś 10 cm, czyli prawie rok zapuszczania 😅


Włosy zostały widocznie pocieniowane, ale nie jakoś drastycznie, chyba najbardziej z przodu widać warstwy. Nadal na samym dole widoczny jest ten irytujący ogon, którego potem się pozbędę 😅

Generalnie nie wygląda to jakoś zachwycająco, ale wierzę, że po odpowiednim wystylizowaniu skrętu włosy ładnie się ułożą 🙏

Teraz część druga, hennowanie ❤️

Postanowiłam nieco zmienić kolor, oczywiście wybrałam do tego celu moją ulubioną hennę Sattva. Tym razem jednak postawiłam na kolor glęboki brąz, mając nadzieję przynajmniej na lekkie przyciemnienie włosków. Poniżej lista rzeczy, których użyłam.


Najpierw umyłam włosy szamponem chelatujacym, następnie przygotowałam wywar z siemienia lnianego na wodzie demineralizowanej, do tego dodałam hennę (pół paczki). Pilnowałam, aby mieszkanka miała 50 st. i miała konsystencję gęstej śmietany. Papkę nakładałam głową w dół, zaczynając od nasady aż do końcówek. Dzięki dodaniu siemieniowego glutka, papka była gładka i śliska, co pomagało w aplikacji.


następnie zawiniłam włosy w folię spożywczą i nałożyłam czepek. Hennę trzymałam na włosach 2,5 godziny, potem spłukałam. Należy bardzo dobrze spłukać mieszankę, a nie jest to łatwe. Ja się spieszyłam i nie zrobiłam tego porządnie, przez co swędziała mnie głowa 😔
Kiedy włosy wyschły, obcięłam ten szpetny ogon. Kolor wyszedł bardzo ładny, równomierny i ciemniejszy niż przypuszczałam, bardzo podobny do ciemnego brązu Khadi, który był zawsze moim ulubionym.

Po hennowaniu dobrze jest przetrzymać włosy bez mycia minimum 48 godz, aby kolor w tym czasie się pogłębiał. Ze względu na to swędzenie musiałam niestety skrócić ten czas do 30 godzin.

Zdjęcie włosków po 12 godzinach od nałożenia henny możecie zobaczyć poniżej. Kolor Określiłabym na ciemny brąz o chłodnym odcieniu. Włosy są wyczuwalnie grubsze i bardziej błyszczące, uniesione u nasady, przyjemne w dotyku, aczkolwiek nieco tępe. Włosy wyschły naturalnie.



Nadszedł wreszcie czas na pełnowartościowy wlosing. Najpierw nałożyłam na włosy odżywkę proteinową na 15 min. Następnie umyłam włosy łagodnym szamponem. Na ociekające wodą włosy nałożyłam odrobinę odżywki emolientowej b/s, oraz żelu. Rozczesałam włosy grzebieniem, a następnie pougniatałam pukle, pozostawiając je do naturalnego wyschnięcia. Na końcu odgniotlam sucharki i oto efekt końcowy:


Porównanie przed i po:




Co mogę powiedzieć o takiej auto-usłudze na włosach? Na pewno to, że zaoszczędziłam pieniądze, ale niestety nie czas. Aby wykonać te wszystkie kroki, musiałam zaplanować sobie właściwie trzy dni, od piątku do niedzieli, aby wszystko się dobrze zgrało. Musiałam mieć też pewność, że od przygotowania henny, będę mieć jakieś 3 godziny nie wychodzenia z domu. Na efekt końcowy trzeba było czekać aż dwa dni, gdyż po nałożeniu henny nie powinno się włosów niczym stylizować. Czy było warto? Włosy dzięki cięciu są bardziej uniesione u nasady i optycznie wydają się bardziej gęste. Kolor może wydawać się nudniejszy od mojego naturalnego, ja jednak się w nim najlepiej czuje, bardziej wyraziście;) Tak na marginesie, wybaczcie, że się tak maskuję, ale jakoś nie umiem się przekonać do pokazywania swojej twarzy w internecie, mam nadzieję że zrozumiecie ❤️

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca tego długaśnego posta😘 

Jak to jest u was? Chodzicie do fryzjera, czy tak jak ja unikacie i same/sami zajmujecie się swoimi włosami? Co ostatnio zafundowaliście/zafundowałyście swojej czuprynie? 

Pozdrawiam serdecznie ❤️




Niebiańska Przepowiednia. James Redfield

Witajcie kochani ❤️ Dzisiaj zapraszam na recenzję książki, która wiele dla mnie znaczyła, mimo że nie była to miłość od pierwszego wejrzenia 😉 Nie przedłużając, przedstawiam Wam Niebiańską Przepowiednię autorstwa James'a Redfielda.

Niebiańska Przepowiednia

James Redfield 


Opis książki:

W Peru odnaleziono starożytny manuskrypt. Zawiera on dziewięć wtajemniczeń, które ludzkość ma osiągnąć, wchodząc w erę nowej, duchowej świadomości. Pierwsza prawda mówi, że w życiu każdego z nas pojawiają się tajemnicze zbiegi okoliczności, nagłe, niewytłumaczalne zdarzenia, które - prawidłowo zinterpretowane - mogą wskazać właściwą drogę. James Redfield przekonuje, że warto przeżyć tę przygodę i pozwolić się poprowadzić na poszukiwanie pozostałych wtajemniczeń. Każde z nich odnajdzie się we właściwym czasie i każde wyjaśni, w jaki sposób połączenie ze światem duchowym przemienia ludzkie życie.

"Niebiańska przepowiednia", którą czyta się jak powieść przygodową, ma równocześnie głębię duchowej przypowieści. Zabiera czytelnika w podróż, która rozjaśni duszę i da wgląd w wizję i doświadczenia, które już zmieniają świat.

Moja opinia:

Z tą książką wiąże się ciekawa historia, gdyż pierwszy raz sięgnęłam po nią około 10 lat temu. Niestety treść zupełnie do mnie nie przemówiła, po kilku rozdziałach odłożyłam ją na półkę, zupełnie zapominając.

Ostatnio robiąc porządki w swoich książkach, natrafiłam na tą niepozorną książeczkę i wystawiłam ją na OLX. Bardzo szybko ktoś chciał ją kupić, ale strona się zawiesiła i nie doszło do transakcji. Czekając na odblokowanie OLX zaczęłam ją czytać, chociaż nie pamiętałam o czym była i nawet nie pokusiłam się o przeczytanie opisu z tyłu okładki.

Nawet nie wiecie, jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się że Niebiańska Przepowiednia mówi o tym, o czym czytam przez ostatnie kilka miesięcy. O zbiegach okoliczności, o tym że nic nie dzieje się bez przyczyny, o intuicji, łączeniu się z naturą, szukaniu swojego prawdziwego ja oraz powodów, dla których istnieje się na tym świecie. A to wszystko przedstawione w formie przygodowej opowieści. Byłam zachwycona lekturą i tym zbiegiem okoliczności, w którym sięgnęłam po tą książkę w odpowiednim czasie, by ją zrozumieć i wyciągnąć z niej odpowiednie wnioski. 

Niebiańska Przepowiednia jest książką, która mnie poruszyła i dała dużo do myślenia. Mimo, że to fikcja literacka, to jak dla mnie wyjątkowo prawdopodobna i inspirująca. Biorąc jednak pod uwagę, że 10 lat temu zupełnie mnie nie wciągnęła, a przydługie dialogi na tematy mi zupełnie nieznane strasznie mnie męczyły, myślę że książka ta nie jest dla każdego, a wręcz wielu osobom może wydać się nudna i nieciekawa.

Niebiańska Przepowiednia to na pewno idealna lektura dla ludzi interesujących się samorozwojem, ajurwedą, duchowością, życiem w zgodzie z naturą i dla takich, którzy szukają odpowiedzi na pytania typu "Po co jestem? Skąd się wziąłem? Do czego dążę?". Być może w Niebiańskiej Przepowiedni znajdziecie odpowiedzi😊

Moja ocena 5/6

Tak na marginesie okazało się, że mój egzemplarz, który kupiłam na targu za 4 zł, kosztuje obecnie nawet 100 zł. Książka jest bardzo trudno dostępna, więc tym bardziej dziękuję losowi, za to że ją przeczytałam. Na prawdę niewiele brakowało do tego, bym już nigdy nie poznała tej nadzwyczajnej historii. To się nazywa zbieg okoliczności ❤️🙏

Znacie Niebiańską Przepowiednię? Zainteresowała was recenzja? Pozdrawiam i życzę udanego weekendu ❤️


Beskid Śląski jesienią

Witajcie kochani w tym najwspanialszym miesiącu w roku, jakim jest październik 💓 Z utęsknieniem czekałam na ten moment, jesienną aurę, feerię barw, mgłę i chłód. Dziękuję za to, że mogę tego wszystkiego teraz doświadczać 🙏 Kto podziela moją miłość? 😊

W ten weekend byliśmy w Kamesznicy, jest to wieś w Beskidzie Śląskim, położona tuż za Milówką. Nasz domek znajdował się na wzniesieniu, około 700 m n.p.m.  dzięki czemu mieliśmy przepiękny widok z tarasu i balkonu, co oczywiście pokażę Wam na zdjęciach. 

Kto się jeszcze nie przekonał do jesieni w górach, być może po obejrzeniu zdjęć nieco zmieni zdanie, chociaż nie oddają one całkiem tego uroku🍁 Powiem Wam, że z każdym rokiem jesień jest dla mnie piękniejsza, szkoda że nie jestem w stanie opisać Wam słowami, jak się czuję patrząc na przyrodę o tej porze roku. 

Dobrze, nie przedłużając, zapraszam do obejrzenia zdjęć 😊

Dzień pierwszy powitał nas romantyczną i melancholijną mgłą. Widok z tarasu.

Widok z tarasu.


Widok z tarasu.

Na spacerze.


Wieczorem chmury zawisły nisko, przynosząc deszcz. Idealny czas na poczytanie książki 😊


Widok z okna balkonowego.

Dzień drugi zaczął się od nieśmiałych prześwitów słońca ❤☀️

Chmury współgrały ze słońcem tak niesamowicie, że mogłabym robić zdjęcie co sekundę 😆

Grill już się prosił o rozpalenie, spójrzcie jak słońce wydobyło pięknie kolory ❤



Początek naszej trasy na Baranią Górę (okolice Fajkówki). Szliśmy czarnym szlakiem, około 2,5 godziny.

Piękna panorama towarzyszyła nam bardzo długi czas.

Cud natury❤🌈

Już prawie na szczycie.

Oto panorama z wieży widokowej na szczycie Baraniej Góry. Można się poczuć, jakby się było na dachu świata, a to jedynie 1220 m n.p.m. 😁

Widok z innej strony.

A tu z jeszcze innej 😊



Dzisiaj jestem już w Katowicach, ale moje serce tam zostało, myślę że nie ma się co dziwić ❤ Jestem ciekawa, jakie jest Wasze podejście do jesieni? Z czym się ona Wam kojarzy? Pozdrawiam serdecznie i życzę ciepłej, spokojnej nocy🌙

Szczęście w nieszczęściu, Danielle Steel

Witajcie kochani ❤ Dzisiaj zapraszam na recenzję krótkiej obyczajowej historii, która wyszła spod pióra znanej pisarki Danielle Steel. Miłego czytania 😊

Szczęście w nieszczęściu

Danielle Steel 

Najnowsza, ciepła, wzruszająca i mądra książka najbardziej lubianej autorki literatury kobiecej świata z fascynującą bohaterką, której los nie szczędzi wzlotów i upadków. To powieść o nieustającym poszukiwaniu miłości, wyzwaniach dla samotnej matki i nie zawsze prostych relacjach z dorosłymi – jakże różnymi córkami (co nie dziwi, skoro mają trzech ojców...).

Paryż – stolica miłości i sztuki. Isabelle McAvoy, młoda stażystka w galerii malarstwa zakochuje się bez pamięci w bogatym, znacznie starszym arystokracie. W jego zamku w Normandii przeżywa cudowny sen na jawie. Aż dowiaduje się, że jest w ciąży... Isabelle wraca do Nowego Jorku, gdzie ma nadzieję znaleźć spokojną stabilizację u boku kolejnego mężczyzny. Druga pomyłka... i pojawia się druga córka... Gdy za trzecim razem matce dwójki dzieci wydaje się, że los jej wszystko wynagrodził, życie przynosi szokującą zmianę... Mijają lata. Isabelle robi karierę jako ekspertka sztuki. Córki wyrastają na trzy różne kobiety, ale ich więź z matką jest zupełnie wyjątkowa. Tylko czy przetrzyma kolejny cios losu, gdy rodzinie zagrozi sekret z przeszłości? Czy matka znajdzie wsparcie w córkach i wreszcie szczęście zwycięży?

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Moja Ocena:

Szczęście w nieszczęściu Danielle Steel kupiłam w Biedronce na wakacjach, mając nadzieję na szybką, lekką i przyjemną lekturę. Nigdy nie czytałam powieści spod pióra tej słynnej pisarki, ale coś czułam, że się nie zawiodę. Nie pomyliłam się w mojej ocenie ani trochę. Książkę przeczytałam bardzo szybko, nie miałam ochoty odkładać jej na później. Nie dlatego, że akcja była wartka, były zwroty akcji i mnogość wątków. Wątek był jeden, było nim po prostu życie..., akcja była oszczędna, raczej oparta na doznaniach i uczuciach bohaterów, dzięki czemu można było dobrze ich poznać. Natomiast narracja była poprowadzona tak, że szybko przeskakiwałam latami w życiu bohaterki, które, jak to często bywa rzucało kłody pod nogi w najmniej spodziewanym momencie. Można pomyśleć, że ... miała pecha, że wszystko zwracało się przeciwko niej, ale w tych nieszczęściach bohaterowie szukali tytułowego szczęścia i to było piękne. I tak jak się spodziewałam, książka była lekka i przyjemna, do tego wzruszająca i podnosząca na duchu. Po jej przeczytaniu czułam się odprężona i z uśmiechem oraz westchnieniem ją odłożyłam. To moja pierwsza ale na pewno nie ostatnia książka Daniel Steel:) Może mi jakąś polecicie?

Moja ocena 5/6

Życzę spokojnej nocy i przyjemnej niedzieli 😘

Potęga podświadomości, Joseph Murphy - recenzja

Cześć kochani ❤️ Ostatnio miałam szczęście czytać na prawdę ciekawe i wartościowe publikacje, lecz tym razem będzie inaczej. Kupując Potęgę Podświadomości Josepha Murphego nastawiłam się na wspaniałą lekturę, szczególnie że miała wiele pozytywnych opinii. Jakie wrażenie wywarła na mnie ta książka? Myślę, że się już domyślacie, jednak zapraszam do dalszej części posta po szczegóły.

Potęga podświadomości, Joseph Murphy


Opis książki:

Potęga podświadomości to jeden z najlepszych i najskuteczniejszych poradników, jakie kiedykolwiek napisano. Ta książka pomogła milionom ludzi na całym świecie osiągnąć upragnione cele jedynie dzięki zmianie sposobu myślenia. Teraz do rąk czytelników trafia nowe wydanie uzupełnione komentarzami z nigdy nie publikowanych prac Autora.

Rewolucyjne techniki doktora Murphy’ego opierają się na sprawdzonej zasadzie: Jeśli uwierzysz w coś bez zastrzeżeń i możesz to zobrazować w swoim umyśle, usuniesz podświadome przeszkody, które powstrzymują cię przed osiągnięciem upragnionego celu, a twoja wiara stanie się rzeczywistością.

Ten niezwykły poradnik pomoże ci uwolnić umysł i przekaże praktyczne wskazówki, dzięki którym osiągniesz sukces, prestiż i dobrobyt, zdobędziesz przyjaciół, umocnisz szczęśliwe małżeństwo, pokonasz lęki, pozbędziesz się złych nawyków i nałogów.

Opanuj proste techniki przedstawione w POTĘDZE PODŚWIADOMOŚCI i odkryj, jak łatwo możesz usunąć psychiczne bariery między tobą a twoimi marzeniami


Moja opinia:

Muszę przyznać, że opis książki był bardzo zachęcający...ale na tym się skończyła moja ekscytacja. Jest to jedna z niewielu książek, których nie dałam rady przeczytać od deski do deski. Ostatnie rozdziały przewertowałam, widząc, że niczego nowego do mojej wiedzy nie wniosą. Czułam, że tracę czas na czytanie w kółko tego samego. Nawet, jeśli pojawiały się nowe informacje, to nie były one wcale odkrywcze, większość tego, co ma do zaoferowania ta książka znajduje się na pierwszych stronach.

Książka, jak sama nazwa wskazuje, jest o działaniu naszej podświadomości, a to, co autor ma na ten temat do powiedzenia, zmieściłoby się w może trzech rozdziałach. Bardzo wiele kwestii się wciąż powtarza, dosłownie miałam wrażenie, że w kółko czytam o tym samym, tylko w nieco innych słowach. Dodatki, które miały zachęcić czytelnika, nie przekonały mnie w ogóle. Przetoczone cytaty z Biblii, rzekomo mające ukryte przesłanie o podświadomości, były mocno naciągane. Za to historie o ludziach, które miały być dowodem na słuszność słów autora, brzmiały jakoś sztucznie, nie udało mi się w nie w wczuć.

Na plus tej książki oceniam okładkę, która przykuwa uwagę, jednak tym bardziej razi to, co jest pod nią. Przysłowie "nie ocenia się książki po okładce" sprawdza się w tym przypadku bardzo dobrze. Ogólnie rzecz biorąc mogę pochwalić wydawnictwo, dzięki któremu książka przypomina nieco księgę zaklęć, dzięki oprawie, nieco gazetowym, żółtawym papierze i grafikom w środku.

Nie wątpię, że to co autor nam przekazuje jest prawdą. Uważam, że świadomość ma ogromny wpływ na nasze życie, jednak wolałabym o tym przeczytać w innej formie. Gdybym kupiła tą książkę za 15 zł i miałaby ona 15 stron, dodatkowo piękne fotografie, nie miałabym do czego się przyczepić. A tak, mamy przerost formy nad treścią, stąd moja niska ocena.

Temat podświadomości jest ogromnie ciekawy i po tej książce czuję ogromny niedosyt i rozczarowanie, dlatego chętnie poszukam czegoś innego o podobnej tematyce. Polecacie coś?

Moja ocena 2/6

Znacie tą książkę? Interesuje Was działanie podświadomości? 

Frank & Oil Keto Peanut Butter miękkie ciasteczko

Cześć kochani ❤️ Dzisiaj zapraszam Was na coś zupełnie innego, a mianowicie na recenzję ciasteczek, które wyczaiłam ostatnio w Lidlu.  Frank...